Witajcie Kochani.
Dzisiaj chyba muszę się tu wypłakać [czyt. wypisać, wyżyć emocjonalnie]... KOSZMARNIE!!! Jest strasznie albo i gorzej... Zero entuzjazmu i energii do życia :( Często miałam takie `doły` w weekend przed ważeniem - moment, kiedy zastrzyk energii, który dostaje na konsultacji w środę, po 9-10 dniach zanika i sama muszę jakoś się ogarniać...a teraz dopadło już w czwartek. I to nie przez tłuszczówkę, bo...tłuszczówka jak tłuszczówka, przeżyłam nawet całkiem nieźle, z tym daje sobie radę. Wszystko mnie wkurza, psychicznie jestem gdzieś 100m pod ziemią :/ szok.
Dzisiaj czuję się o tak (!?)... same płyną -.-
Czemu?
1)
Chcę już środy... ważenia, konsultacji, nowego menu, jakiejś większej
dawki energii... może odżyję? ...ale to nie takie proste -,- bo...
2)
Przyszły tydzień zapowiada się bardzo `soczyście`: wtorek, środa,
czwartek, piątek - matury próbne (8:00-11:00), po maturach lekcje w
mojej cudownej szkole zaczynają się od 11, ale od pierwszej lekcji. Fakt
faktem, lekcje skrócone, ale to nie zmienia tego, że do domu nie wrócę
wcześniej niż 16.30. No i jak mam się zapisać na konsultacje, które mój
konsultant ma do godz. 16? No pytam się jak? Przecież nie mogę być w
dwóch miejsach na raz :/ wiem, wiem - proste rozwiązanie, na jedną
konsultacje zmienić `anioła stróża`, ale ja nie chcę... Przecież to bez
sensu, nie wiem czy od innego konsultanta dostanę choć odrobinę energii,
czy `nawrócę` się do życia. A na dzień dzisiejszy jakoś nie mam sił
eksperymentować, choć wszystko wskazuje na to, że będę musiała tak
zrobić.. Żałosne, wgl ja nie ogarniam i chyba póki co nie chce ogarniać
... Jedyne, co chce, to umówić się na konultacje na środę na godz. 15:15
i zjeść płatki z mlekiem.. jejkuuu jakbym zjadła płatki z mlekiem, no
masakra mówię Wam.
3) wkurzam się na wszystko i wszystkich, buuu! bez kija nie podchodź :/
4) Czuję że NIE SCHUDŁAM,
a jak schudłam to o jakąś `super cudowną` liczbę. Widzę moją wagę w
środę i to, że nie będzie -30, no jak babcie kocham wyczuwam to :/
5)
no i ostatnio odkryła mi się piosenka, która jeszcze bardziej `siada mi
na banie`, rozwala psychę.. ahsh. tu macie linka, też się podołujcie
razem ze mną.. przynajmniej nie będę sama hue.
I
wiecie, nawet mnie ten widok nie pociesza... bo przecież widzę, że źle
nie jest. Wczoraj cieszyłam się z tego jak dziecko, ale dzisiaj to już
dno... wstawiam, Wy podziwiajcie. :]
 |
`Słynny` pasek, o którym pisałam 2 miesiące temu, na forum. Wtedy zapinał się 2 dziurki dalej, wczoraj już 4 :] tu: zapięty na `starą` dziurkę, i pytam się: gdzie ten tłuszczyk się mieścił? :O |
 |
Paseczek sprzed diety, zapięty na dziurkę z `tamtych` czasów. |
 |
Nowy paseczek, mniej `wyświechtany`, choć dziurek też już zaczyna brakować :P
Na dzisiaj to tyle, może jutro się ogarnę i będzie lepiej... Oby!
Buziaki dla Was :*
|